Ruchome Obrazki

nieregularnik filmowy

Marley i Ja

Nigdy bym się nie spodziewał, że do ponownego napisania czegokolwiek zmotywuje mnie film pokroju Marley i Ja. Ot, komedia romantyczna z Owenem Wilsonem (Polowanie na druchny) i Jennifer Aniston (Przyjaciele) w rolach głównych. No i oczywiście z psem. I to nie byle jakim psem, bo tytułowy Marley jest, jak określają go właściciele, “najgorszym psem na świecie”. Mają wiele racji, bo rzadko spotyka się zwierzę (podobno jest to labrador), które potrafi zjeść pół domu, narobić szkód niczym mały huragan, ganiać za pudlami przez pół dnia i na dodatek zjeść karmę ważącą więcej niż on sam.

Marley trafia do rodziny Groganów w wyniku przebiegłego planu Johna, który obawiając się instynktu macierzyńskiego rozwijającego się u jego małżonki, za radą przyjaciela, skądinąd podrywacza i kawalera a jakże (w końcu to oni są najlepszymi doradcami w sprawach związków), postanawia kupić swojej ładniejszej połowie psa. Opieka nad nim powinna, przynajmniej teoretycznie, zająć małżonkę na jakiś czas i odsunąć jej myśli od planowania potomstwa.

Pomysł na film banalny, wydaje się że wszystko jest jasne od samego początku, jednak im bliżej końca, z pozornie banalnej komedii romantycznej z lekkim zabarwieniem zwierzęcym, film przeistacza się w dojrzałą i ciepłą opowieść o miłości, zaufaniu, przyjaźni. Przyznam, że byłem mocno zaskoczony, że ostatnie minuty Marley i Ja potrafiły zapewnić tak dużą dawkę emocji i to podanych w ciekawy, niebanalny sposób.

Jest to idealny film na wieczór po ciężkim dniu w pracy. Można się pośmiać, można się wzruszyć, czas szybko mija, czego chcieć więcej?

Ocena: 5/6

kwiecień 21, 2009 Opublikował/a Piotr Michałowski | Recenzje | | 1 komentarz