Ruchome Obrazki

nieregularnik filmowy

Złoty kompas

Nie wiem czy wiecie, ale nasz świat nie jest jedynym istniejącym. Obok niego, równolegle, istnieją inne. W naszym dusza jest częścią człowieka, jest dla niego niewidoczna, ale wiemy, że jest. W innych dusze towarzyszą swoim właścicielom pod postacią zwierząt – tak zwanych dajmonów. W takim właśnie świecie żyje Lyra. Młoda Lyra, której rodzice zginęli gdy była mała, uczęszcza do oksfordzkiego kolegium. Jej życie płynie raczej spokojnie, do momentu aż jej przyjaciel Roger nie zostaje porwany. Wtedy dziewczynka wyrusza na spotkanie z przygodą, a podczas te j podróży przeżyje wiele przygód.

Złoty kompas jest ekranizacją pierwszej książki z serii Mroczne Materie Phillipa Pullmana – Zorzy północnej. Za kamerą stanął Chris Weitz, reżyser m.in. takich filmów jak W doborowym towarzystwie i Był sobie chłopiec i jego zadaniem było przenieść na ekrany kin powieść stawianą obok twórczości Tolkiena i Lewisa, jeżeli chodzi o literaturę fantastyczną, jak i literaturę która pod przykryciem baśniowych opowieści, niesie ważne treści, zarówno dla dzieci, jak i dorosłych.

Z jednej strony wyszedł z tego zadania obronną ręką – udało mu się uzyskać baśniowy klimat, film został zrealizowany znakomicie, a efekty specjalne zapierają dech w piersiach. Niestety, z treści przeznaczonych dla widzów dojrzalszych, nie pozostało zbyt wiele, można nawet powiedzieć, ze nic. Dlatego osoby, które zachwycały się twórczością Pullmana, mogą poczuć się rozczarowane. Młodszy widz będzie jednak w pełni usatysfakcjonowany.

Pancerne niedźwiedzie polarne, cyganie, wiedźmy, dajmony czy też sprawujące kontrolę nad światem Magisterium tworzą razem barwną plejadę postaci, których poczynania śledzi się z zainteresowaniem. Ciekawa mieszanka baśni i podań o średniowiecznym Londynie dodaje filmowi kolorytu. Do tego obsada aktorska – Nicole Kidman i Daniel Craig, świetni, niestety trochę zmarginalizowani.

Złoty kompas jest przede wszystkim lekkim, łatwym i przyjemnym filmem. Fani pierwowzoru mogą być zawiedzeni, nie można jednak powiedzieć, ze reżyserowi nie udało się uzyskać baśniowego nastroju w swojej produkcji. Na film ten należy iść bez wielkich wymagań, nie oczekując nazbyt ambitnej fantastyki, wtedy można z duża przyjemnością śledzić poczynania Lyry i jej sprzymierzeńców.

Ocena: 4,5/6

luty 2, 2008 Opublikował/a Piotr Michałowski | Recenzje | | 2 komentarzy