Ruchome Obrazki

nieregularnik filmowy

XXY

Jest wiele pytań, na które ciężko udzielić nam odpowiedzi. Często nie potrafimy na przykład wskazać ulubionego wykonawcy, filmu, piosenkarza. Są to jednak kwestie na tyle błahe, że brak jednoznacznej odpowiedzi nie przeraża nas, nie jest dla nas czymś strasznym. Co jednak, jeśli nie potrafimy jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie o naszą płeć?

Z terminem hermafrodytyzm spotkałem się wcześniej, jednak dopiero obejrzenie filmu XXY Lucii Penezo pchnęło mnie do pogłębienia swojej wiedzy w tej dziedzinie. Obojnactwo jest dla nas czymś zupełnie abstrakcyjnym, trudno nam uwierzyć że pewien odsetek ludzi ma faktycznie narządy płciowe męski i żeńskie. Płeć nie wiąże się jedynie z ograniczeniami fizycznymi, czy też fizycznymi różnicami. Kobiety i mężczyźni są traktowani inaczej przez społeczeństwo, ocenia się ich nieco innymi kategoriami i nie oszukujmy się, inne rzeczy „przystoją” kobiecie, a inne mężczyźnie.

Główną bohaterką/em filmu XXY jest Alex. Alex jest hermafrodytą. Jej/jego rodzice, zwłaszcza jej/jego matka, starają się jednak poprowadzić ją/jego ścieżką kobiety, podając jej/jemu na przykład lekarstwa zapobiegające rozwojowi męskich cech. Dziewczyna(?) w końcu jednak postanawia walczyć o swoją tożsamość, o to kim jest, a przynajmniej kim chce być.

Wiele zmienia w jej/jego życiu przyjazd doktora, który ma ocenić szansę przeprowadzenia operacji zmiany płci. Jego syn, z ciągle narzucanymi mu wymaganiami dotyczącymi tego jaki powinien być mężczyzna, wychowywany w kulturze macho, także szuka swojej własnej tożsamości i seksualności. Spotkanie tych dwóch postaci będzie dla obu brzemienne w skutkach, jednak nie oszukujmy się, nie rozwiąże ich problemów, jedynie wskaże kierunek.

Film nie epatuje na szczęście dosłownością, nie stara się porazić widza obrazowym przedstawieniem omawianych problemów. Wszystko jest ukazane nie do końca dosłownie. Na szczęście brak uproszczeń, świetny scenariusz i wzorcowe potraktowanie temtyki sprawia, że dosłowność nie jest potrzebna. Film i tak porusza.

XXY został desygnowany przez Argentynę do walki o Oskary, niestety nie udało mu się przebić do finałowej piątki, która będzie walczyć o nagrodę. Nie zmienia to jednak faktu, że obraz ten naprawdę warto zobaczyć. Nie jest to tania sensacja, żerowanie na cudzym nieszczęściu i celowe wzbudzanie kontrowersji. Jest to spokojna opowieść o ludziach i przeciwieństwach jakim muszą stawiać czoła walcząc o samych siebie.

Ocena: 5/6

luty 3, 2008 Opublikował/a Piotr Michałowski | Recenzje | | Nie ma jeszcze komentarzy

Złoty kompas

Nie wiem czy wiecie, ale nasz świat nie jest jedynym istniejącym. Obok niego, równolegle, istnieją inne. W naszym dusza jest częścią człowieka, jest dla niego niewidoczna, ale wiemy, że jest. W innych dusze towarzyszą swoim właścicielom pod postacią zwierząt – tak zwanych dajmonów. W takim właśnie świecie żyje Lyra. Młoda Lyra, której rodzice zginęli gdy była mała, uczęszcza do oksfordzkiego kolegium. Jej życie płynie raczej spokojnie, do momentu aż jej przyjaciel Roger nie zostaje porwany. Wtedy dziewczynka wyrusza na spotkanie z przygodą, a podczas te j podróży przeżyje wiele przygód.

Złoty kompas jest ekranizacją pierwszej książki z serii Mroczne Materie Phillipa Pullmana – Zorzy północnej. Za kamerą stanął Chris Weitz, reżyser m.in. takich filmów jak W doborowym towarzystwie i Był sobie chłopiec i jego zadaniem było przenieść na ekrany kin powieść stawianą obok twórczości Tolkiena i Lewisa, jeżeli chodzi o literaturę fantastyczną, jak i literaturę która pod przykryciem baśniowych opowieści, niesie ważne treści, zarówno dla dzieci, jak i dorosłych.

Z jednej strony wyszedł z tego zadania obronną ręką – udało mu się uzyskać baśniowy klimat, film został zrealizowany znakomicie, a efekty specjalne zapierają dech w piersiach. Niestety, z treści przeznaczonych dla widzów dojrzalszych, nie pozostało zbyt wiele, można nawet powiedzieć, ze nic. Dlatego osoby, które zachwycały się twórczością Pullmana, mogą poczuć się rozczarowane. Młodszy widz będzie jednak w pełni usatysfakcjonowany.

Pancerne niedźwiedzie polarne, cyganie, wiedźmy, dajmony czy też sprawujące kontrolę nad światem Magisterium tworzą razem barwną plejadę postaci, których poczynania śledzi się z zainteresowaniem. Ciekawa mieszanka baśni i podań o średniowiecznym Londynie dodaje filmowi kolorytu. Do tego obsada aktorska – Nicole Kidman i Daniel Craig, świetni, niestety trochę zmarginalizowani.

Złoty kompas jest przede wszystkim lekkim, łatwym i przyjemnym filmem. Fani pierwowzoru mogą być zawiedzeni, nie można jednak powiedzieć, ze reżyserowi nie udało się uzyskać baśniowego nastroju w swojej produkcji. Na film ten należy iść bez wielkich wymagań, nie oczekując nazbyt ambitnej fantastyki, wtedy można z duża przyjemnością śledzić poczynania Lyry i jej sprzymierzeńców.

Ocena: 4,5/6

luty 2, 2008 Opublikował/a Piotr Michałowski | Recenzje | | 2 komentarzy