Ruchome Obrazki

nieregularnik filmowy

Metoda

Rozmowy kwalifikacyjne są dla wielu z nas sprawą dosyć stresującą. Często, w wyniku zdenerwowania pytaniami osoby sprawdzającej naszą ewentualną przydatność dla firmy do której aplikujemy, nerwy zżerają nas całkowicie, uniemożliwiając jakiekolwiek pozytywne zaprezentowanie się. Niestety, żyjemy w takich czasach, że odporność na stres jest cechą niezbędną niemal na każdym stanowisku, w każdej pracy. Prawdziwemu testowi swojej psychicznej odporności, ale także tego na ile nas stać, byle tylko dostać wymarzoną pracę, zostali poddani bohaterowie hiszpańskiego filmu Metoda.

Akcja produkcji, opartej na sztuce Jordiego Galcerana Ferrera, koncentruje się na losach siódemki ludzi, biznesmenów, menadżerów, prawników, którzy aplikują na jedno, zapewne atrakcyjne, stanowisko w dużej korporacji. Zostają zamknięci w jednym pokoju, a kolejne zadania stojące przed nimi, mające na celu wyłonić z tej siódemki jedną jedyną osobę, pojawiają się na monitorach. Zgaśnięcie monitora oznacza wypadnięcie z gry i tym samym niepowodzenie w procesie rekrutacyjnym. Tymczasem za oknem trwa strajk antyglobalistów przeciwko działaniom Banku Światowego.

Film Marcelo Pineyro ukazuje nam do jakich czynów, do jakich nieczystych zagrań, do jakich wręcz podłości skłonni są ludzie aby otrzymać wymarzoną pracę. Determinacja w eliminowaniu przeciwników, przy sporym udziale firmy, która prowadzi całą rozgrywkę, zaskakuje. Dla zagęszczenia atmosfery, pierwszą informacją, jaką otrzymują kandydaci, jest to że wśród nich znajduje się „pluskwa” – pracownik działu HR firmy. Rozpoczynają się wzajemne podchody, podejrzenia. Jakby tego było mało, okazuje się, że dwójka bohaterów ma wspólną przeszłość – łączył ich prawdopodobnie kilka lat temu romans.

Hiszpański reżyser bardzo sprawnie stopniuje napięcie, ale także humor, jak i dramaturgię. Mimo że akcja całego filmu rozgrywa się zaledwie kilku pomieszczeniach, momentami czujemy się jak na seansie porządnego thrillera. Największą zaletą Metody jest jednak przewrotność. Otóż tak naprawdę nie wiadomo, czy Ci, którzy pozostają w grze na pewno są zwycięzcami. Owszem, ich szanse na zatrudnienie teoretycznie wzrastają, jednak czy zapłacona za to cena nie jest zbyt wielka? Czy aby odnieść sukces należy się wyrzec wszelkich ideałów, uczuć i dać się ponieść ogólnemu pędowi? I w końcu czy takie zachowania są tym, czego firma od nas oczekuje? Reżyser, na szczęście nie sili się na łatwe odpowiedzi. Pozostawia kolejne osoby do naszej, widzów, oceny, nie definiując ich jednoznacznie. Nie ma czerni i bieli, są różne odcienie szarości.

Metoda wbrew pozorom nie jest filmem krytykującym wielkie korporacje, nie wciska nam „prawd” o wyzysku, haseł przyrównujących pracownika do nic nie znaczącego trybiku w maszynie. Jest to przede wszystkim smutna opowieść o nas samych. Polecam.

Ocena: 5/6

styczeń 27, 2008 Opublikował/a Piotr Michałowski | Recenzje | | Nie ma jeszcze komentarzy