Ruchome Obrazki

nieregularnik filmowy

Sposób na rekina

W ostatnich latach filmy animowane na stałe wpisały się do repertuaru wytwórni. Producenci praktycznie non stop serwują nam filmy wykorzystujące dobrodziejstwa grafiki komputerowej. Część z nich przeznaczona jest dla dzieci w każdym wieku (czytaj: także dla dorosłych), część skierowana jest głównie do najmłodszych widzów. Jak się okazuje oba typy nie są łatwe do nakręcenia. W pierwszym przypadku ciężko jest znaleźć złoty środek i wyważyć fragmenty dla dzieci i dla dorosłych, aby jedni i drudzy bawili się dobrze podczas seansu. W drugim twórców czeka jeszcze trudniejsze zadanie: dzieci są bardzo wymagającymi widzami i byle czym ich nie zadowolą. Przykładem niezbyt dobrego sprecyzowania docelowej widowni i wyjścia z założenia, że produkcja animowana i tak się spodoba jest Sposób na rekina.

Animacji o rybach było już trochę, wystarczy wspomnieć choćby Gdzie jest Nemo? i Rybki z ferajny. Sposób na rekina opowiada nam o Pysiu – samotnej rybce, która straciła rodziców i zgodnie z obietnicą daną matce wyrusza do rafy, do swojej ciotki Perły. Na miejscu poznaje śliczną (a przy tym bardzo różową) Kornelię. Oczywiście zakochuje się w niej od pierwszego wejrzenia. Równie jasny jest fakt, że nie od razu przyjdzie im być razem. Na drodze małego Pysia staje Ćwiek – rekin wzbudzający postrach na rafie.

Fabuła niezbyt oryginalna, co akurat w tego typu produkcjach nie zawsze jest wadą nie do wybaczenia. Wystarczy tylko sprawnie poprowadzić akcję, dodać trochę śmiesznych scen, a całość świetnie wykonać i powinno być dobrze. W przypadku Sposobu na rekina niestety nie jest. Po pierwsze pod względem wizualnym film nie zachwyca. Daleko mu do poziomu Shreka, Epoki lodowcowej, czy choćby Sezonu na misia, gdzie animacja postaci i scenografia były po prostu rewelacyjne. Tu są średnie. Również akcja nie porywa, brak jej dynamiki, wszystko rozgrywa się w sposób całkowicie przewidywalny dla widza. Fabuła jest po prostu nudna. Także postaciom brak wyrazistości. Jedynie rekin Ćwiek, genialnie zdubbingowany przez Przemysława Sadowskiego, jako wodna odmiana „dresiarza” sprawdza się znakomicie. „Ziomalska” maniera w mówieniu tylko dodaje mu uroku.

Wykorzystywanie koniunktury na produkcje animowane przez producentów nie zawsze się udaje. Mimo ogromnej popularności tego typu filmów, nie jest łatwo zaciekawić widza. Poprzeczka zawieszona jest bardzo wysoko i nielicznym udaje się jej nie strącić. Bohaterowie Sposobu na rekina do tego grona nie należą. Jak to stwierdziła moja ładniejsza połowa podczas seansu: „Ale emocje… jak na rybach”. Trudno się z nią niestety nie zgodzić.

Ocena: 2,5/6

marzec 31, 2007 - Opublikował/a Piotr Michałowski | Recenzje | | Nie ma jeszcze komentarzy

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz