Ruchome Obrazki

nieregularnik filmowy

Teoria chaosu

Uwielbiam filmy o napadach na bank. Zwłaszcza takie, w których złodzieje i policja bawią się ze sobą w kotka i myszkę, a widz tak naprawdę nie wie, kto ma nad kim przewagę, ponieważ kolejne minuty potrafią diametralnie zmienić sytuację. Właśnie takim filmem jest Teoria chaosu – opowieść o zuchwałym napadzie na bank, w której nic nie jest takie, na jakie wygląda…

Lorenz, bo tak ma na imię przywódca złodziei, świetnie zna sposoby działania policji. Po drugiej stronie barykady stoi zaś detektyw Quentin Conners, zawieszony przed kilkoma tygodniami za nieudaną akcję na moście Pearl, podczas której zginął przestępcą wraz z zakładniczką. Jakby tego było mało, pomiędzy tych dwóch panów wmieszał się jeszcze młody policjant Shane Dekker. Owa trójka to główni bohaterowie, wokół których kręci się oś fabularna filmu. To oni prowadzą ze sobą grę, w której nie do końca wiadomo, kto stoi po czyjej stronie.

Scenariusz jest naprawdę mocną stroną filmu. Trzymający w napięciu, ciekawy i zagmatwany. Scenarzysta umiejętnie prezentuje nam fragmenty misternej układanki. Robi to w tak ciekawy sposób, że każdy kolejny element potrafi diametralnie zmienić obraz całości. Dobry scenariusz dał aktorom możliwość zaprezentowani swojego kunsztu. Jedni z tej szansy skorzystali, inni niestety nie. Jason Statham sprawdza się świetnie jako charyzmatyczny i lekko zmęczony wszystkim policjant. Kroku dotrzymuje mu Ryan Phillippe i jest to jego kolejna udana rola. Nieco słabiej wypada Wesley Snipes jako Lorenz – tej postaci brakuje zdecydowanie wyrazu.

Teoria chaosu to naprawdę bardzo ciekawy film. Dobry scenariusz, umiejętne prowadzenie akcji przez reżysera, profesjonalny montaż – wszystko to składa się na pozytywny odbiór filmu. Dla miłośników umiejętnego połączenia kryminału z sensacją jest to pozycja obowiązkowa, a cała reszta również nie powinna czuć się zawiedzona.

Ocena: 5/6

wrzesień 15, 2006 Opublikował/a Piotr Michałowski | Recenzje | | Nie ma jeszcze komentarzy