Ruchome Obrazki

nieregularnik filmowy

Blade: Mroczna Trójca

Blade powrócił. Pół-człowiek, pół-wampir ponownie podejmuje nierówną walkę w obronie rodzaju ludzkiego. Po raz trzeci będzie się zmagał z krwiopijcami pragnącymi objąć władzę nad światem. Po raz pierwszy jego przeciwnik będzie tak potężny. Bohater będzie wszak musiał stawić czoła samemu Drakuli – protoplascie gatunku wampirów. Zapowiada się ciekawie, czyż nie?

Zgrzeszyłem…

David S. Goyer, scenarzysta poprzednich dwóch części przygód Blade’a i nowego Batmana, tym razem postanowił spróbować swoich sił jako reżyser. Miał sprawić, że legenda mrocznego łowcy wampirów odżyje. Niestety, niezbyt mu to wyszło…

Jak zapewne wiecie, nasza skala ocen jest sześciostopniowa. Ponieważ film Blade: Mroczna Trójca oceniam bez najmniejszego wahania na 1, zabrakło mu do ideału pięciu gwiazdek. Postaram się pokrótce wyłuszczyć wam pięć grzechów głównych tego filmu.

Pamiętaj, abyś złych scenariuszy nie pisał

Pomimo sporego doświadczenia w konstruowaniu fabuły i paru udanych filmów na koncie, David S. Goyer napisał scenariusz, który zaskakuje brakiem logiki, składu, za to przeraża schematycznością i zupełnym brakiem dynamiki. Owszem, nie można wiele wymagać od typowego filmu akcji, ale pewną dozę sensu powinno się zachować. Najbardziej żal zmarnowanego ciekawego pomysłu na skonfrontowanie Blade’a nie tylko z wampirami, ale też z ludźmi. Niestety, udział w filmie FBI, ścigającego Blade’a za morderstwo, w które notabene został wrobiony, ogranicza się tylko do jednej sceny. Później mamy ponownie, znaną nam z poprzednich dwóch części, walkę z wampirami. I to walkę w bardzo słabym wydaniu…

Pamiętaj, że film akcji musi mieć dynamiczne zdjęcia i montaż

Niestety, o ile nawet duże braki w scenariuszu mógłbym przeboleć, gdyby dostarczono mi sporą dawkę akcji i rozrywki na wysokim poziomie, o tyle nie wybaczę twórcom beznadziejnego montażu. Liczne sceny walki, często z użyciem miecza, aż proszą się o dynamiczne i długie ujęcia kamery ukazujące starcia w pełnej krasie, cieszące oczy i wzbudzające zachwyt nad kunsztem Blade’a. Mamy za to do czynienia z totalnym „poszatkowaniem” pojedynków głównego bohatera i jego kompanów z watahami wampirów. Kamera nawet na chwilę nie zatrzymuje się w miejscu, aby przykuć naszą uwagę. Nasze oczy są raczone szybko zmieniającymi się obrazami, które wprowadzają zamęt i nie pozwalają na zorientowanie się ani kto i z kim walczy, ani kto zadaje cios! Montaż jest zdecydowanie najsłabszą stroną filmu, co dziwi, gdyż film akcji, jakim trzecia odsłona przygód Blade’a niewątpliwie jest, wymaga naprawdę dobrej oprawy wizualnej.

Pamiętaj, aby głupich postaci nie tworzyć i nie obsadzać ich wątpliwego talentu aktorami

Bohaterowie nie odstają poziomem od samego filmu, co w tym przypadku raczej nie może być uznane za pozytywną opinię. Są zupełnie bezbarwni, w żaden sposób nie wbijają się w pamięć. Po prostu miałcy i nieciekawi. Nie chodzi tylko o Blade’a, który dialogów ma jak na lekarstwo, zaś jego „gra aktorska” polega głownie na ciągłym wykrzywianiu twarzy, co wygląda sztucznie i drażni. Nie lepiej jest z kompanami naszego pogromcy wampirów. Hannibal King i Abigail Whistler – członkowie grupy “Nocni łowcy” – wspierają głównego bohatera w jego walce. I są w tym równie wiarygodni jak on sam. Jessica Biel specjalizuje się w wygłaszaniu patetycznych tekstów z dynamiką pogodynki. Ryan Reynold chyba pomylił konwencje, bowiem zachowuje się jak bohater filmu pokroju Stary, gdzie moja bryka, robiąc dziwne miny i wygłaszając „zabawne” teksty. Jednak największą porażką jest odtwórca roli Księcia Wampirów – Drakuli. Nie dość, że wygląda jak członek boysbandu bądź bohater południowoamerykańskiej telenoweli, to cechuje się charyzmą na poziomie Renaty Beger…

Pamiętaj, że to, co śmieszy Ciebie, nie musi śmieszyć innych

Elementem, o którym tylko wspomnę, lecz który jest strasznie drażniący i pogarsza dodatkowo odbiór filmu, jest wciskany na siłę w kolejne sceny humor niezbyt wysokich lotów. Bohaterowie raz za razem wygłaszają frazesy, mające śmieszyć widza, lecz zdolne są wywołać jedynie grymas na jego twarzy. Dowcipy są oczywiście popierane odpowiednią mimiką osoby mówiącej, co ma zapewne sygnalizować widzowi, kiedy powinien się zaśmiać. Niestety, na mnie to nie działało, jedynie zwiększało moją frustrację.

Pamiętaj, pozbawienie filmu klimatu nie będzie Ci wybaczone

Wierzcie mi, to naprawdę niemiłe uczucie, gdy ogląda się film o wampirach, a ma się wrażenie, jakby to była kolejna tępa komedia o amerykańskich nastolatkach. Niestety, reżyser najwyraźniej zamiast zasięgać rady u ludzi znających się na kręceniu filmów akcji, kontaktował się ze specjalistami od kreowania wizerunku, gdyż prawie wszystkie postacie zachowują się tak, jakby chciały być trendy. Ziomalskie teksty, przenośne odtwarzacze mp3 i inne tego typu smaczki zabijają resztki klimatu filmu. Szczytem jest jednak postać Drakuli, którego wszyscy nazywają „Drake”. Muszę przyznać, że nie wiedziałem co robić, czy śmiać się, czy płakać, czy kląć, gdy usłyszałem „ksywkę” Księcia Wampirów. Równie „ciekawym” smaczkiem jest postać Danicy – kobiety-wampira, która ma kły w… waginie.

Więcej grzechów nie pamiętam…

Podsumowując: film Blade: Mroczna Trójca jest produkcją bardzo słabą, w której szwankują wszystkie istotne elementy: scenariusz, klimat, montaż scen walki. Na domiar złego gra aktorska i humor, wciskany na siłę w kolejne sceny, nie są również najwyższych lotów. Jedynym elementem filmu, do którego nie można mieć zbytnich zastrzeżeń, jest muzyka. Ciekawe, dynamiczne utwory na pewno wielu osobom się spodobają i wpadną w ucho. Jednak to stanowczo za mało, aby film otrzymał pozytywną ocenę. David S. Goyer jako reżyser się nie sprawdził. Mam tylko nadzieję, że następnym razem mocno się zastanowi, zanim stanie za kamerą…

Ocena: 1/6

marzec 15, 2005 Opublikował/a Piotr Michałowski | Recenzje | | Nie ma jeszcze komentarzy