Old Boy
Oh Dae-su. Normalny, niczym nie wyróżniający się mężczyzna w średnim wieku. Dzisiaj są urodziny jego córki, a on na lekkim rauszu trafił na posterunek policji. Na szczęście ma przyjaciela, który go stamtąd wyciągnął. Teraz dzwoni do jedynaczki i zapewnia ją, że zaraz przyjdzie do domu i razem będą świętować. Potem znika… Budzi się w jakimś mieszkaniu. Nie ma w nim okien. Nie wie gdzie jest. Nikt z nim nie rozmawia, nikt nie chce mu nic wyjaśnić. Tylko donoszą mu jedzenie… Jedynym źródłem informacji o świecie zewnętrznym jest telewizja. Czas mija powoli… Podczas pobytu tam, Oh Dae-su dowiaduje się o śmierci żony, którą rzekomo sam zabił. Po piętnastu latach zostaje wypuszczony. Nie wie czemu, nie wie przez kogo. Nie obchodzi go to. Musi się zemścić, ale najpierw musi poznać prawdę i znaleźć odpowiedzi na wiele pytań. Ma na to pięć dni…
Park Chan-wook nakręcił film wybitny. Opowiedział historię, obok której nie można przejść obojętnie. Muszę przyznać, ze przystąpiłem do tej recenzji bez większego zagłębiania się w grę aktorską, zdjęcia i muzykę, gdyż po prostu te wszystkie rzeczy zeszły na boczny plan, kiedy przyglądałem się losom Oh Dae-su.
Największą siłą filmu jest jego scenariusz. Genialnie opowiedziana historia, liczne zwroty akcji i niewiarygodne zakończenie złożyły się na fabułę wręcz idealną. Co więcej, filmu tego nie można jednoznacznie interpretować. Ciężko jest określić, czy jest on smutny, mimo wszystko radosny, dający nadzieję, czy ukazujący jej brak. Równie trudno jest ocenić głównych bohaterów i ich próby rozliczenia się z przeszłością. Kiedy poznajemy mroczne fragmenty ich przeszłości i kiedy obserwujemy na jakie katusze, zarówno fizyczne, jak i psychiczne, wysyła ich reżyser, zaczynamy im współczuć. Zaczynamy współczuć ludziom, którzy uciekając od szaleństwa, wpadają w coraz większą paranoję, którzy szukając w zemście ukojenia, cierpią coraz mocniej.
Kiedy oglądałem film po raz drugi, większą uwagę zwracałem na aspekty techniczne, chociaż znowu nie mogłem zbytnio skoncentrować na nich swej uwagi. Niemniej jednak, pod tym względem film również prezentuje wysoki poziom. Wśród aktorów, którzy bardzo dobrze wywiązali się ze swoich zadań, prym wiedzie Choi Min-sik, który kreuje bardzo niejednoznaczną i bardzo przejmującą postać głównego bohatera. Praca operatora również zasługuje na uznanie. Płynne i precyzyjne ruchy kamery uprzyjemniają nam oglądanie filmu, przedstawionego, co jest typowe dla kina azjatyckiego, w bardzo wyblakłych, przytłumionych barwach. Sceny walki są pokazane po mistrzowsku, co jednak nie powinno dziwić, patrząc na doświadczenie i talent Azjatów do tego typu ujęć. Muzyka świetnie wkomponowuje się w całość. Melodie autorstwa Yeon-wook Jo cudownie współgrają z całą resztą.
Jak już pisałem, Old Boy jest filmem wybitnym. Możliwe, ze ma jakieś wady, jednak ja ich nie zauważyłem. Za bardzo wciągnęła mnie ta genialnie opowiedziana historia o zemście i miłości. Nawet gdybym miał jakieś wątpliwości, czy wystawić filmowi najwyższą ocenę, ostatnie piętnaście minut szybko by je rozwiało. Ostatnie piętnaście minut ścisnęło mnie za serce i trzymało jeszcze długo po seansie. I właśnie tego oczekuję od kina…
Ocena: 6/6
